BANGKOK, 25 czerwca 2025 r. – Tajski minister zdrowia Somsak Thepsuthin znalazł się pod ostrzałem krytyki za odrzucenie proponowanego projektu ustawy o kontroli konopi indyjskich, a krytycy twierdzą, że jego motywy są motywowane politycznymi wendetami i interesami biznesowymi, a nie dowodami rzeczowymi. Kontrowersyjna propozycja ponownej klasyfikacji konopi jako narkotyku wywołała ożywioną debatę, oskarżając ich, że celem tego posunięcia jest monopolizacja dochodowego przemysłu konopnego, którego wartość szacuje się na dziesiątki miliardów bahtów rocznie.
Somsak argumentował, że reklasyfikacja marihuany jako narkotyku ograniczyłaby jej niewłaściwe używanie, szczególnie wśród młodzieży, twierdząc, że rozwiązałoby to problemy związane z jej powszechną dostępnością. Jednak krytycy odrzucili jego uzasadnienie, w szczególności twierdzenie, że używanie marihuany wśród młodzieży tajskiej wzrosło dziesięciokrotnie. „Ta statystyka jest sfabrykowana” — powiedział otwarty krytyk, Prasitchai Nunal, z dużej sieci pro-marihuany, rzucając wyzwanie agencjom rządowym, aby udowodniły ważność danych w sądzie. Krytyk argumentował, że dane są przekłamane, przyrównując pojedynczy przypadek używania marihuany lata temu do nawykowego używania, podobnie jak etykietowanie kogoś, kto raz spróbował szklanki piwa, jako alkoholika.
Projekt ustawy o kontroli konopi, opracowany podczas kadencji byłego ministra zdrowia dr Cholnana Srikaewa, został odłożony na półkę po objęciu stanowiska przez Somsaka. Zamiast promować projekt ustawy, który ma na celu uregulowanie branży przy jednoczesnym zrównoważeniu korzyści i ryzyka, Somsak ogłosił plany zmiany klasyfikacji konopi na narkotyk. Krytycy twierdzą, że ten ruch ma na celu ograniczenie uprawy i produkcji konopi do wybranej grupy inwestorów na dużą skalę, w tym tych rzekomo powiązanych z Somsakiem i członkami rządzącej partii Pheu Thai.
„Przemysł konopny jest wart miliardy” – zauważył krytyk. „Najlepszym sposobem na jego monopolizację jest ustawodawstwo”. Ostatnie oświadczenie ministerialne jest postrzegane jako krok w kierunku konsolidacji kontroli nad przemysłem, odsunięcia na boczny tor drobnych hodowców, przetwórców i użytkowników. Krytycy ostrzegają, że może to zepchnąć przemysł do podziemia, wspierając nielegalne rynki i pogłębiając związane z tym problemy.
Twierdzenie Somsaka, że nie było wystarczająco dużo czasu na opracowanie ustawy o kontroli konopi, również spotkało się z krytyką. Krytycy wskazują, że partia Pheu Thai kontroluje Ministerstwo Zdrowia od ponad dwóch lat, kwestionując, dlaczego ustawa nie została potraktowana priorytetowo.
Kontrowersje dodatkowo podsycają sugestie krytyków, że działania Somsaka mające na celu zmianę klasyfikacji marihuany wynikają z chęci osłabienia Partii Bhumjaithai, która opowiada się za liberalizacją przepisów dotyczących marihuany. Bhumjaithai niedawno opuścił koalicję rządową i dołączył do opozycji. „To w równym stopniu kwestia zemsty politycznej, co kontroli nad przemysłem wartym miliardy bahtów” – twierdził krytyk.
Zwolennicy ustawy o kontroli marihuany twierdzą, że ustawa ta zapewni przejrzystość i regulację branży, umożliwiając interesariuszom legalne działanie, a jednocześnie rozwiązując potencjalne problemy i skargi, takie jak palenie w miejscach publicznych i zapach. Z kolei podejście Somsaka, ostrzegają, grozi wyobcowaniem legalnych graczy i wspieraniem czarnego rynku.
„Kiedy tajscy politycy będą opierać swoją politykę na faktach, a nie na polityce?” – ubolewał krytyk, wzywając do bardziej opartego na dowodach podejścia do regulacji marihuany. W miarę jak debata trwa, przyszłość tajskiego przemysłu konopnego wisi na włosku, co ma daleko idące konsekwencje dla plantatorów, przedsiębiorstw i użytkowników.
Oryginalną wersję tego artykułu można znaleźć na stronie Wiadomości z Pattaya.




