BANGKOK
W geście przyspieszenia przygotowań do nowych wyborów, premier Tajlandii Anutin Charnvirakul ogłosił w czwartek, że formalnie złożył wniosek o królewską zgodę na rozwiązanie parlamentu. Decyzja, opublikowana za pośrednictwem posta w mediach społecznościowych, zapadła w trakcie trwających manewrów politycznych i obietnicy przywrócenia władzy wyborcom.
„Oddaję władzę ludowi” – napisał Charnvirakul w swoim oświadczeniu, powtarzając sentymenty z wcześniejszych obietnic, które określiły jego krótką kadencję. Lider Partii Bhumjaithai, który objął stanowisko premiera we wrześniu po orzeczeniu Sądu Konstytucyjnego, który odsunął od władzy jego poprzednika, Paetongtarna Shinawatrę, za naruszenia etyki, wcześniej nakreślił plany rozwiązania partii do końca stycznia 2026 roku. Ten ostatni krok wydaje się przyspieszać ten termin, potencjalnie zaskakując obserwatorów.
Jeśli dekret o rozwiązaniu parlamentu uzyska poparcie Jego Królewskiej Mości Króla Vajiralongkorna, niższa izba parlamentu Tajlandii, Izba Reprezentantów, zostanie rozwiązana, co spowoduje obowiązkowe wybory powszechne w ciągu 45 do 60 dni. Głosowanie odbędzie się nie później niż 8 lutego 2026 roku, kilka tygodni przed marcem lub początkiem kwietnia, na które pierwotnie liczył Charnvirakul. Ogłoszenie wywołało natychmiastowe spekulacje na temat motywów stojących za tą zmianą, a analitycy wskazują na kruchą dynamikę koalicji i rosnącą presję ze strony sił opozycyjnych.
Droga Charnvirakula do władzy sama w sobie była burzą sojuszy i dramatów prawnych. Zdobył najwyższe stanowisko dzięki kluczowemu wsparciu postępowej Partii Ludowej, największego bloku parlamentarnego Tajlandii, w ramach porozumienia, które obejmowało czteromiesięczny termin wyborów, aby „oddać władzę ludowi”. Poparcie to nastąpiło po nagłym odwołaniu Paetongtarna ze stanowiska w związku z wyciekiem rozmowy telefonicznej z przewodniczącym Senatu Kambodży Hun Senem, co uznano za naruszenie standardów etycznych w sporze granicznym.
Wczesne ogłoszenie wyborów pokazuje kruchą równowagę, z jaką Charnvirakul radzi sobie od czasu objęcia urzędu. Jego mniejszościowy rząd opiera się na umowach warunkowych z różnymi partiami, w tym z antyestablishmentową Partią Ludową, która domaga się szybkiej odnowy demokratycznej, aby zapobiec odrodzeniu się dominacji Pheu Thai.
Krytycy ostrzegają jednak, że przyspieszenie tego procesu może skomplikować sytuację polityczną w Tajlandii, zwłaszcza w obliczu wyzwań gospodarczych, takich jak wysokie zadłużenie gospodarstw domowych, powolne ożywienie w turystyce i groźba wprowadzenia przez USA ceł handlowych.
W oczekiwaniu na zgodę królewską, partie polityczne już zintensyfikowały przygotowania do kampanii. Dla 58-letniego Charnvirakula, potentata rynku nieruchomości, który stał się konserwatywnym zagorzałym zwolennikiem, ryzyko jest wysokie: sukces może umocnić wpływy Bhumjaithaia, a porażka grozi zerwaniem kruchego konsensusu, który doprowadził go do władzy.
Ostatnie wybory w Tajlandii, które odbyły się w 2023 roku, przyniosły zawieszony parlament i przedłużającą się sagę budowania koalicji. Z uwagi na prowojskowy establishment królestwa, który rzucał długi cień, każde głosowanie prawdopodobnie ponownie rozpali debaty. Na razie śmiała deklaracja Charnvirakula wpędziła kraj w tryb wyborczy, dając wyborcom szansę na zmianę jego burzliwego krajobrazu politycznego szybciej, niż się spodziewano.
Oryginalną wersję tego artykułu można znaleźć na stronie Wiadomości z Pattaya.




