Phuket, Tajlandia —
Rodzina mieszkająca niedaleko plaży Surin cudem uniknęła tragedii, gdy w nocy z dźwigu na placu budowy luksusowego apartamentowca spadła potężna stalowa belka i przebiła dach ich domu.
Do zdarzenia doszło około godziny 20:00 na początku tego tygodnia w Cherng Talay, gdzie właścicielka domu, mieszkanka okolicy, nagrała na wideo, jak belka utknęła w jej domu. Opisała przerażający moment, dodając, że jej młodzi krewni często siedzą dokładnie w miejscu, w którym upadła belka. „Była ogromna. Cały dom się zatrząsł. Normalnie mój siostrzeniec byłby tutaj. To jest absolutnie niedopuszczalne” – powiedziała w nagraniu, które szybko rozprzestrzeniło się w mediach społecznościowych.
Reakcje w sieci były szybkie, a wielu krytykowało standardy bezpieczeństwa projektu i pytało, kto poniesie odpowiedzialność w razie utraty życia. Komentarze wahały się od obaw o rosnące ryzyko związane z rozwojem miast po apele o to, aby niezależni inżynierowie ocenili szkody, zamiast polegać na pracownikach dewelopera. Inni zwracali uwagę na rosnącą liczbę wypadków z udziałem dźwigów w Tajlandii w ostatnich miesiącach.
Policja na stacji Cherng Talay potwierdziła, że właściciel domu złożył formalną skargę. Funkcjonariusze przeprowadzili inspekcję terenu i spotkali się z przedstawicielami projektu budowy apartamentowca. Jednak negocjacje utknęły w martwym punkcie, ponieważ strony biorące udział w projekcie rzekomo unikały odpowiedzialności. W chwili oddawania gazety do druku stalowa belka nadal tkwi w domu, bez możliwości naprawy lub odszkodowania.
Rodzina, w której są małe dzieci i leżący pacjent, wciąż żyje w strachu przed kolejnym wypadkiem. „Nie wiemy, kiedy coś jeszcze może spaść” – powiedział właściciel domu.




