Tajlandia zmierza ku niespodziewanym wyborom powszechnym, które odbędą się 8 lutego 2026 r., po tym jak premier Anutin Charnvirakul rozwiązał parlament w grudniu 2025 r.
Decyzja ta zapadła w obliczu niestabilności politycznej w jego mniejszościowym rządzie, w tym śmiertelnego sporu granicznego z Kambodżą i impasu legislacyjnego. Głosowanie przedterminowe rozpoczyna się w ten weekend, 1 lutego, dla tych, którzy zarejestrowali się wcześniej. Jeśli jesteś nowy w tajlandzkiej polityce (jak wielu obcokrajowców), potraktuj to jako przycisk resetu: wyborcy wybierają nowych ustawodawców, a ci ustawodawcy wybierają kolejnego lidera. Tutaj nie ma bezpośredniego głosowania na premiera, to nie jest system prezydencki w USA.
Na co głosują Tajowie?
Wybory mają na celu obsadzenie wszystkich 500 miejsc w Izbie Reprezentantów, niższej izbie parlamentu Tajlandii. System jest mieszany:
– 400 miejsc w okręgach wyborczych: Każdy okręg wybiera jednego posła (posła na parlament) w wyścigu, w którym zwycięzca bierze wszystko. Głosuj na swojego lokalnego kandydata na zielonej karcie do głosowania.
– 100 miejsc z list partyjnych: Są one rozdzielane proporcjonalnie na podstawie głosów oddanych na partie w całym kraju. Wybierz partię na różowej karcie do głosowania, a silniejsze partie otrzymają więcej miejsc.
W dniu wyborów (ale nie w głosowaniu przedterminowym) odbywa się również oddzielne referendum w sprawie rozpoczęcia prac nad nowelizacją konstytucji. Frekwencja ma być ogromna, ponad 50 milionów uprawnionych do głosowania, a głosowanie jest teoretycznie obowiązkowe dla Tajów, choć kary za nie są rzadkie.
Jak wybierany jest premier?
Brak głosowania publicznego na premiera. Nowa Izba wybiera jednego zwykłą większością głosów: co najmniej 251 głosów z 500 posłów. W przeciwieństwie do poprzednich wyborów, niewybieralny Senat (izba wyższa) tym razem nie będzie miał głosu – jego specjalne prawo weta wygasło w 2024 roku. Mogłoby to ułatwić zwycięskiej partii utworzenie rządu, ale koalicje są powszechne, ponieważ żadna partia zazwyczaj nie wygrywa od razu i jest niezwykle mało prawdopodobne, aby którakolwiek partia zdobyła większość miejsc wystarczającą do przejęcia całkowitej kontroli nad Izbą Reprezentantów.
Główne partie i ich kandydaci na premiera
Polityka Tajlandii łączy w sobie populizm, progresywizm i konserwatyzm, często kształtowane przez podziały miejskie i wiejskie, wpływy wojskowe i tradycje królewskie. Oto krótkie podsumowanie głównych graczy w tym trójstronnym wyścigu:
– Partia Ludowa (Pomarańczowa, Postępowa): Powstała z rozwiązanej Partii Ruchu Naprzód, to młodzi, reformatorzy, którzy dążą do zmian, takich jak modernizacja prawa i walka z nierównościami. Popularni wśród młodzieży miejskiej i protestujących. Prawdopodobny kandydat na premiera: Lider Natthaphong Ruengpanyawut, polityk po trzydziestce, znający się na technologii. Prowadzą w większości sondaży z poparciem na poziomie około 30-35%. Odsunęli się od wielu ze swoich bardziej kontrowersyjnych lub polaryzujących polityk lub złagodzili zainteresowanie nimi, jak np. reforma Lese Majeste, dalsze lewicowe działania ideologiczne, jawne próby zacieśnienia sojuszu z lewicowymi zachodnimi demokracjami wbrew neutralności lub ograniczanie siły militarnej, a w tym cyklu wyborczym skupiają się znacznie bardziej na polityce umiarkowanej, walce z korupcją i wzroście gospodarczym, mając nadzieję na poszerzenie swojej bazy wyborców i przyciągnięcie większej liczby niezdecydowanych wyborców.
– Pheu Thai (Czerwony, Populista): Od dawna wpływowa partia związana z rodziną Shinawatra (pomyślcie o obecnie uwięzionym miliarderze i byłym premierze Thaksinie). Koncentrują się na wyborcach ze wsi, obiecując im zasiłki, opiekę zdrowotną i ożywienie gospodarcze. Silni na północy i północnym wschodzie. Prawdopodobny kandydat na premiera: Yodchanan Wongsawat (krewny Thaksina), po tym jak były przywódca Paetongtarn Shinawatra został zdyskwalifikowany z powodu problemów etycznych. Większość sondaży wskazuje na poparcie na poziomie ok. 16%, aczkolwiek obietnice codziennego czynienia milionerów i atrakcyjne programy finansowe prawdopodobnie przyciągną więcej wyborców niż w poprzednich sondażach, zwłaszcza wśród najbiedniejszych.
– Bhumjaithai (Niebiescy, Centrowi-Konserwatyści): Pod przewodnictwem obecnego premiera tymczasowego, to pragmatyczni negocjatorzy, znani z dekryminalizacji marihuany i dużych projektów infrastrukturalnych, jednocześnie koncentrujący się na tradycyjnych, fundamentalnych wartościach Tajlandii: Narodzie, Monarchii i Religii. Głęboko wierzą w siłę tajskiego wojska. Są atrakcyjni dla umiarkowanych i mają silne bazy regionalne, zwłaszcza na wschodzie i w Buriram. Prawdopodobny kandydat na premiera: Anutin Charnvirakul, weteran o bezkompromisowej postawie, który wcześniej kierował koalicjami. Sondaże dają im 16-22%. Duży wzrost nacjonalizmu i ogólne poparcie dla konkretnych działań Anutina w związku z drugim konfliktem granicznym z Kambodżą i jego stanowczego stanowiska w sprawie granicy znacząco zwiększyły ich rozpoznawalność i poparcie, zwłaszcza wśród bardziej konserwatywnych Tajów.
Inne mniejsze partie, takie jak Demokraci (liberalno-konserwatywna) lub Zjednoczony Naród Tajski (prowojskowa) mogą odgrywać decydującą rolę w koalicjach, ale w centrum uwagi są te trzy.
Walka trzech stron: co jest stawką?
Sondaże wskazują na zaciętą rywalizację: Partia Ludowa wydaje się prowadzić w sondażach, ale jest mało prawdopodobne, aby zdobyła 251 miejsc, co może sprzyjać targowaniu się po wyborach.
Bhumjaithai i Pheu Thai, obaj sprzyjający establishmentowi, mogą połączyć siły w niepewnej koalicji, by odsunąć postępowców na boczny tor, tak jak w 2023 roku, kiedy konserwatyści zablokowali zwycięstwo reformatorów. Partia Ludowa chce dość odważnych reform; Pheu Thai dąży do ożywienia gospodarczego; Bhumjaithai stawia na stabilność. Spodziewajcie się dramatu – od 1932 roku w Tajlandii doszło do 13 zamachów stanu, ale głosowanie może przechylić szalę zwycięstwa na stronę wyborców, jeśli postępowcy zdobędą przewagę. Wyniki powinny być dość jasne pod koniec 8 lutego, a wkrótce potem powstanie nowy rząd.
Tajskie media intensywnie relacjonowały wybory, publikując dziesiątki artykułów dziennie. Wręcz przeciwnie, ponieważ większość naszych odbiorców z zagranicy nie ma prawa głosu, a wielu z nich, szczerze mówiąc, otwarcie wyraża brak zainteresowania polityką w ogóle, my, w TPN Media, poświęcamy wyborom mniej uwagi niż ogólnym wydarzeniom w Pattayi i Tajlandii, ale będziemy je regularnie relacjonować, aż Tajlandia wyłoni swojego kolejnego lidera i przyszłość.

Oryginalną wersję tego artykułu można znaleźć na stronie Wiadomości z Pattaya.




